środa, 12 listopada 2025

czy wszystko już było

Będą ci wmawiać że wszystko już było 
Pyłem przeszłości ciekawość przykryło 
Że nic nie jest warte twe odkrywanie 
W nicość istotę niszcząc poznania

Zaślepią ci oczy obrazu przekazem 
Co niczym innym jak tylko rozkazem
By życie twoje darować dla sprawy
Wszystko byś nie był prawdy ciekawy

Twoje istnienie w konsumpcję zamienią 
Byś myślał że warto kupić wspomnienia 
Nie swoje, bo życia się boisz, człowieku 
Utopisz swe smutki w płatkach na mleku
 
Zrobisz co każą bez zastanowienia 
Zmienisz się dla nich w byt bez sumienia
Zapytasz a co ona właściwie zmienia
Więc po co szukać tego sumienia

Gdy nie wiesz tego ja ci nie powiem 
Przekonasz się leżąc w płytkim grobie
Bo coś ci umknęło skoro zapytałeś 
Za krotko istnienia istoty szukałeś

Za dobrze ci było ale się skończyło 
Następnym razem nie będzie tak miło 
A może nie będzie następnego razu 
Zostaniesz na wieki zastygłym głazem

Bezwolnym jak za swego życia byłeś
Bo za życia w głaz swe serce zmieniłeś
Więc ile cię jeszcze zostało człowieku
Zdążysz wymyśleć nim zatrzasną wieko

Czy przekroczysz swoje ograniczenia
Nad materialne umysłu pragnienia
Wzniesiesz się ponad swoje ego
Co szuka istnienia ale nie swojego 

Więc nie żałuj tego czego nie było
Ledwie się zaczęło a już się skończyło
Było i nie ma choć dalej kręci się ziemia
Zatacza orbity kołem przeminienia

Znajdziesz odpowiedź na pytanie?
Czy dusza coś zmienia?
Bo z pustką zostaniesz 

wtorek, 4 listopada 2025

Śmierci parada

Śmierć krąży wokół 
Drogi dziś spokój 
We śnie się wkrada
Śmierci parada
Mgłę snuje ona 
Na szklistym oku
To śmierci oddech
Zimny jak topór 
Czyha na ludzi 
Czając się w mroku 
Nicości znamię wycina
Ramię jej zbrojne 
Znaczy ciałami 
ziemię okopów 
I tobie zada pytanie 
Czy walczyć o życie 
Jesteś dziś w stanie
Inaczej zginiesz 
Krwi plama zostanie
I ciche po tobie 
Łez wspomnień 
Płakanie 

poniedziałek, 3 listopada 2025

sobota, 30 sierpnia 2025

Fraszka na głupotę


Kto dzis wstać i powiedzieć się odważy

że prawda nie ma wielu twarzy?

ma jedną piękną w swej prostocie

choć nie podoba się to idziocie

co woli fałszem być zwodzony

więc szuka twarzy od dupy strony

i mówi że to mu się podoba

gówno na nosie taka ozdoba

twierdzi on, że to jego wybór

co pchnął komplikacyi koła-tryby

nie widzi że się bardziej gmatwa

prostoty się boi, jak mrok boi się światła

więc szczęście opuścił - to nie dla niego

szalone życie wybrał w biegu

wymyślił, że wszystko już zrozumiał

właściwie los swój będzie umiał -wybrać

Łatwizna! wystarczy, że będzie polecenia

traktować, jak własnego umysłu pragnienia

tak to po prawdę idzie śmiało

gdzie głupich dużo, a mądrych mało 



Kolejna ballada o żołnierzu song


Przynieś mi plecak kochana żono
Jadę zabijać, przysięga złożona
Będę plondrował łupił i grabił
Nie jestem człowiekiem - rozkaz go zabił
rozkaz go zabiłłł

Rozkaz zabił

Hełm mi przysłonił myśli o życiu 
Zabrał nadzieję, odebrał ją skrycie
Nie ma już dla mnie szansy przetrwania
Nawet gdy ciało wróci z wygnania
Miłość i dusza polegną w grobie
Bo umysł i pamięć zapomną o tobie
Zapomną o tobieeeeee

Nie zapomnisz o mnie

Więc śmiało żolnierzu idź zabijać
To twoja chwila - kula niczyja
Weź w dłonie swoje ciężki karabin
Zabij człowieka, zabij, zabij!

Zabij zabijjjj

I powiedz, żonie żołnierza martwego
Że twoja miłość już nie dla niego
Udawaj - tak właśnie zrobić musiałeś
Palec na spuście nie ty naciskałeś
Nie naciskałeśśś

Tak ty naciskałeś!

Przecież nienawiść nim kierowała
Armia wrogości u progu stała
Nie licz ile serc dziś zatrzymałeś
Musiałeś go zabić, bo rozkaz dostałeś
Śmiertelne echo, co mówi, że trzeba
Miliony ludzi wysłać do nieba
Do niebaaaa

Do piekła!

I nie masz czasu w bojowym znoju
Się zastanowić, kto za tym stoi
Blokując ludzkie chwil szczęścia przyjście
Na świat, co hukiem noc w dzień zamienia
Przenicowując kruche istnienia
W stos kości żyzną ziemią przykryty
Imieniem w skale nazwa wyryta
Że był i nie ma , dzielnie że poległ
Nieznany żołnierz - kiedyś człowiek
Dzisiaj tu leży w zbiorowym grobie
Ten, co pochopnie swego istnienia
Użyczył panom z sercem z kamienia
Serce z kamieniaaa

Panom z kamienia!

Panowie z kamienia nie mają sumienia 
Historię piszą ludzkie istnienia 
Wciągane wojną w wir zapomnienia
Przekaż im kulkę w myśl pozdrowienia!!!

wtorek, 22 lipca 2025

mało mi


I ciągle mi cię mało
chwilo ma piękną 
powiedz ile z was
mi jeszcze zostało?
Albo nie mów trwaj
tylko przy mnie 
Niewinnie
Tak jakbyś tu tylko dla nas była
Moja przemiła
Że też ci się zdarzyć chciało 
I ciągle mi cię mało 
Gdy ciebie nie ma 
A pragnienie głęboko zostało 
Byś była przy mnie 
Istnieniem mnie napełniła 
O chwilo moja 
W twoim objawieniu siła 
Przyszłaś bo mogłaś 
Bo cię poprosiłem 
Bo wiedziałaś że cię chciałem
I taką piękną dostałem 
Że wola i wiara i cuda 
Że widzisz i wiesz 
Znowu się uda 
Przeniesiesz góry 
Swojego lęku 
By pokonać strach
Co czai się po ciemku
I śmiałość znajdziesz
Na życia zakręcie 
Zostanie tylko stare zdjecie
W cichym zakamarku
oka mgnienie błyśnie
Los twój jak liść 
Na drzewie zawiśnie 
Poczujesz że żyjesz
Że to tutaj i teraz 
W świata kształt przybiera
Co patrzy na ciebie 
Wszystkim dookoła 
Woła cię do siebie
Świata siłą woła

Dziękuję ci chwilo 
Za to że jesteś 
Ze mną 

Kolejna ballada o żołnierzu

Przynieś mi plecak kochana żono
Jadę zabijać, przysięga złożona
Będę plondrował łupił i grabił
Nie jestem człowiekiem - rozkaz go zabił
Hełm mi przysłonił myśli o życiu 
Zabrał nadzieję, odebrał ją skrycie
Nie ma już dla mnie szansy przetrwania
Nawet gdy ciało wróci z wygnania
Miłość i dusza polegną w grobie
Bo umysł i pamięć zapomną o tobie
Więc śmiało żolnierzu idź zabijać
To twoja chwila - kula niczyja
Weź w dłonie swoje ciężki karabin
Zabij człowieka, zabij, zabij!
I powiedz, żonie żołnierza martwego
Że twoja miłość już nie dla niego
Udawaj - tak właśnie zrobić musiałeś
Palec na spuście nie ty naciskałeś
Bo przecież nienawiść nim kierowała
Armia wrogości u progu stała
Nie licz ile serc dziś zatrzymałeś
Musiałeś go zabić, bo rozkaz dostałeś
Śmiertelne echo, co mówi, że trzeba
Miliony ludzi wysłać do nieba
Nie masz czasu w bojowym znoju
Się zastanowić, kto za tym stoi
Blokując ludzkie chwil szczęścia przyjście
Na świat, co hukiem noc w dzień zamienia
Przenicowując kruche istnienia
W stos kości żyzną ziemią przykryty
Imieniem w skale nazwa wyryta
Że był i nie ma , dzielnie że poległ
Nieznany żołnierz - kiedyś człowiek
Dzisiaj tu leży w zbiorowym grobie
Ten, co pochopnie swego istnienia
Użyczył panom z sercem z kamienia